wtorek, 31 maja 2011

Upalnie ...sentymentalnie..

No i zaczęło się piękne  gorące lato. Ktoś ostatnio zapytał mnie kiedy dla mnie zaczyna się lato... odpowiem, że wtedy, gdy chciałoby się biegać nago z powodu przyjemnego ciepła, żeby nie powiedzieć upału.. ale czy on jest przyjemny?...I wtedy gdy truskawki są tak pyszne i tanie, że można je jeść na śniadanie, obiad i kolację :-). A jutro Dzień Dziecka- okruchy mają już prezenty- ale i tak nie pobiję trampoliny , którą kupił dla nich ich ojciec. Dostałam całą serię zdjęć Maluchów pękających z radości .. no cóż, jutro nadrobię wieczornymi przytulańcami - bitwy na prezenty nie będzie- wiadomo- z powodu mniejszego portfela zawsze przegrywam z kretesem...
Odświeżyłam dziś moje pierwsze prace- sentymentalnie zamieszczę już rozdane prezenty:-)

Aniołek, którego zrobiłam na Komunię syna mojej przyjaciółki . Pudełeczko w kształcie książki, ozdobione pomalowaną na złoto-bordowo wstążką, postarzone i udekorowane reliefem. Technika decoupage.
Skrzyneczka na biżuterię- prezent dla Mamy, pierwsze pudełeczko zrobione techniką decoupage, brązowa bejca i relief w kolorze ciemnego starego złota. Moja mama nie mogła uwierzyć, że zrobiłam to własnoręcznie :)
Ten świecznik to moje pierwsze próby tworzenia własnych struktur. Własnoręcznie zrobiłam kwiatka w 3D, pięknie wyszły przetarcia, złote kolory mieszały się, przechodziły jeden w drugi... Teraz jest ozdobą w salonie mojej znajomej, Donaty :)

niedziela, 29 maja 2011

Okruszek ...

Dziś odwiedziłam przyjaciółkę. Tydzień temu urodziła córeczkę, trzecie maleństwo w jej rodzinie. Okruszek, drobinka po prostu. Mierzy 48 cm, nie waży jeszcze 3 kg. Gdy wzięłam ją na ręce serce mi biło jak szalone... Najmniejsze dzieciątko jakie widziałam, delikatne i takie drobniutkie. Przy niej moja Gagata to olbrzym. I znowu ogarnęło mnie to dziwne uczucie- taka pokora przed cudem narodzin. Delikatne, miniaturowe wręcz paluszki, a z jaką siłą zamykały się na moim palcu... Jakie to szczęście- być mamą... Dzieci dodają skrzydeł, są niczym małe bateryjki- mam taaaki zapas energii! .  Po powrocie ze zdwojoną siłą zabrałam się do lakierowania. Dziś skończyłam nowy świecznik- w moich ulubionych złotych barwach. Pokryty kilkoma warstwami złotej i brązowej farby i porporiny. Efekt- piękny delikatny taki jaki chciałam uzyskać.
I kolejny- skończony jakiś czas temu, dziś również została położona  ostatnia warstwa lakieru.

piątek, 20 maja 2011

Nowe życie...

19 maj... rozprawa..rozwód. Minął rok odkąd jestem sama, ale tak naprawdę od wczoraj dopiero zaczyna się moje nowe życie. Dzień po rozwodzie czuję się tak jakbym przespała cały ten rok, bo dopiero teraz obudził się we mnie lęk przed tym co będzie... dopiero teraz tak namacalnie zostałam sama..samotna matka z dwójką dzieci. Takie swoiste brzemię, które przyszło mi nosić za winy mojego ex męża... I wcale nie czuję ulgi, tak jak przypuszczałam... to porażka, bardzo osobista, skreślenie ostatnich ośmiu lat życia. Ale nie ma też cierpienia, bo ono już się skończyło kilka miesięcy temu, pozostał żal i gorycz, który pryska za każdym razem gdy patrzę w roześmiane oczy moich dzieci. Bo teraz jest czysto, nie ma strachu i łez- jest spokój i pewność jutra- że liczą się One, że we Trójkę zawsze będziemy razem...


niedziela, 15 maja 2011

Deszczowa szaruga ..

Za oknem, szaro, ponuro i zimno. Aż trudno uwierzyć ,że mamy maj i że jeszcze wczoraj było dwadzieścia stopni na plusie. Dzieci spędzają weekend z ojcem, nietrudno się domyślić, że ja zabrałam się za kolejną pracę :). Tym razem będzie to klimatyczny świecznik z relifowymi zdobieniami , cały w stalowosrebrnych odcieniach. Uwielbiam ten rodzaj zdobień. Wcześniej stworzyłam już taki w odcieniach brązu i złota, pokryłam go patyną i sypką porporiną. I nigdy się z nim nie rozstanę...

czwartek, 5 maja 2011

Początek...

W zasadzie długo zastanawiałam się jak zacząć.. Spróbuję od początku. Od roku dochodzę do siebie po odejściu męża, początek był trudny, teraz z każdym dniem lepiej, ale natrętne myśli i trudne zderzenie z rzeczywistością jeszcze dają o sobie znać. Gdy świat zasnuwają ciemne chmury uciekam do mojego twórczego kącika.. szlifuję drewno, rysuję projekt, zdobię, tworzę... W ten sposób radzę sobie z życiem, z tęsknotą za dziećmi, gdy są daleko ode mnie, w ten sposób zabijam smutek. Coraz częściej jednak tworzę z pasją i radością w sercu, bo życie toczy się dalej, bo świat wokół jest taki piękny...
Pierwszy świecznik, który zrobiłam  ...Szlifowane drewno, pokryte dwoma odcieniami złota, cały nieregularnie zdobiony srebrną nicią. Na górze liść ze złotych cekinów. Całość postarzana patyną, lakierowana kilkoma warstwami błyszczącego lakieru. Jestem z niego naprawdę dumna, pięknie wygląda zarówno  wieczorem ja i w dzień.
Wpadły mi w dłonie piórka, i stwierdziłam, że mogę je wykorzystać jako motyw zdobienia. W ten sposób powstał kolejny. Skorzystałam z cracla i wyszły pęknięcia, cekiny podkreślają linię piórek. Świecznik jest elegancki z lekką poświatą złota.