19 maj... rozprawa..rozwód. Minął rok odkąd jestem sama, ale tak naprawdę od wczoraj dopiero zaczyna się moje nowe życie. Dzień po rozwodzie czuję się tak jakbym przespała cały ten rok, bo dopiero teraz obudził się we mnie lęk przed tym co będzie... dopiero teraz tak namacalnie zostałam sama..samotna matka z dwójką dzieci. Takie swoiste brzemię, które przyszło mi nosić za winy mojego ex męża... I wcale nie czuję ulgi, tak jak przypuszczałam... to porażka, bardzo osobista, skreślenie ostatnich ośmiu lat życia. Ale nie ma też cierpienia, bo ono już się skończyło kilka miesięcy temu, pozostał żal i gorycz, który pryska za każdym razem gdy patrzę w roześmiane oczy moich dzieci. Bo teraz jest czysto, nie ma strachu i łez- jest spokój i pewność jutra- że liczą się One, że we Trójkę zawsze będziemy razem...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz