czwartek, 5 maja 2011

Początek...

W zasadzie długo zastanawiałam się jak zacząć.. Spróbuję od początku. Od roku dochodzę do siebie po odejściu męża, początek był trudny, teraz z każdym dniem lepiej, ale natrętne myśli i trudne zderzenie z rzeczywistością jeszcze dają o sobie znać. Gdy świat zasnuwają ciemne chmury uciekam do mojego twórczego kącika.. szlifuję drewno, rysuję projekt, zdobię, tworzę... W ten sposób radzę sobie z życiem, z tęsknotą za dziećmi, gdy są daleko ode mnie, w ten sposób zabijam smutek. Coraz częściej jednak tworzę z pasją i radością w sercu, bo życie toczy się dalej, bo świat wokół jest taki piękny...
Pierwszy świecznik, który zrobiłam  ...Szlifowane drewno, pokryte dwoma odcieniami złota, cały nieregularnie zdobiony srebrną nicią. Na górze liść ze złotych cekinów. Całość postarzana patyną, lakierowana kilkoma warstwami błyszczącego lakieru. Jestem z niego naprawdę dumna, pięknie wygląda zarówno  wieczorem ja i w dzień.
Wpadły mi w dłonie piórka, i stwierdziłam, że mogę je wykorzystać jako motyw zdobienia. W ten sposób powstał kolejny. Skorzystałam z cracla i wyszły pęknięcia, cekiny podkreślają linię piórek. Świecznik jest elegancki z lekką poświatą złota.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz